Do tej pory zgodnie z prawem posłowi złapanemu na wykroczeniu policjant nie mógł wypisać mandatu, ale za to wiele innych czasochłonnych dokumentów. Musiał wypełnić wniosek do swojego przełożonego, ten z kolei do komendanta wojewódzkiego, a ten do prokuratora generalnego, który zwracał się do marszałka Sejmu o uchylenie immunitetu zatrzymanemu na drodze posłowi. Potem sprawa wracała na policję. Droga do ukarania posła wydłużała się tak bardzo, że wiele zdążyło się przedawnić. Posłowie z ręką na sercu zapewniali, że chcieli płacić, ale nie mogli. To teraz już będą mogli. Sejm w lipcu przyjął ustawę za prawem do przyjmowania mandatów za wykroczenia drogowe. Poseł będzie mógł przyjąć mandat jak każdy kierowca lub skorzystać z dotychczasowej procedury.
– Spełnił się postulat, który prezentowała premier Ewa Kopacz. Prawie po 30 miesiącach rozmów i prac nad projektem posłowie uchwalili, że będą mogli – jak każdy kierowca – przyjąć mandat drogowy. Ustawa ma objąć też senatorów, prokuratorów, szefa IPN, GIODO oraz rzecznika praw dziecka – mówi poseł Andrzej Orzechowski. – Prokuratorzy, na czele z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem, postulują, aby nowe prawo obowiązywało też sędziów (sądów powszechnych wojskowych, administracyjnych, SN i TK).
Sędziowie, prezes NIK oraz rzecznik praw obywatelskich dalej nie będą karani mandatem bez wszczęcia procedury uchylenia im immunitetów, bo mają tę ochronę zapisaną w konstytucji i trzeba by ją zmieniać. Teraz wszystko będzie czarno na białym. Posłowie będą mogli przyjąć mandat zaraz po wykroczeniu, a my się dowiemy, kto wybrał mandat, a kto starą procedurę.
GEM