Strona główna » Felietony/opinie » Oskarżam prezydenta i radnych o czarci taniec wokół zamku i 10 lat niewinności
Felietony/opinie

Oskarżam prezydenta i radnych o czarci taniec wokół zamku i 10 lat niewinności

foto: Renata Szymaszko
Kiedy w 2010 roku miasto sprzedało zamek ełckiemu przedsiębiorcy ełczanie nie kryli swego zadowolenia. Na wyspie miał powstać hotel, a zabytkowa ruina miała przestać szpecić miasto. Jednak od transakcji minęła dekada, a na wyspie zamkowej nie dzieje się praktycznie nic. Za to zamiast widocznych prac jest wokół zamku dużo sztucznie wywołanego szumu medialnego.

To wła­śnie ostat­nie infor­ma­cje, któ­re poja­wi­ły się w prze­strze­ni publicz­nej (przed­sta­wie­nie ostat­niej kon­cep­cji zam­ku w obraz­kach), skło­ni­ły mnie do pochy­le­nia się nad spra­wą zam­ku od same­go początku.

 Na potrze­by tego mate­ria­łu przej­rza­łam kil­ka teczek doku­men­tów, prze­pro­wa­dzi­łam roz­mo­wy z arche­olo­ga­mi, kon­ser­wa­to­ra­mi, Naro­do­wym Insty­tu­tem Dzie­dzic­twa i praw­ni­ka­mi. Pra­ca nad tym tema­tem i zebra­niem mate­ria­łów zaję­ła mi dwa i pół miesiąca.

Ten tekst jest też moją wła­sną opi­nią, są to moje wąt­pli­wo­ści i moje pyta­nia, któ­re chcę posta­wić publicz­nie. Moją inten­cją jest ujaw­nie­nie też pew­nych fak­tów, do któ­rych pozna­nia — my — ełcza­nie mamy prawo.

Rok 2010 — wspaniały prezydent Tomasz Andrukiewicz 

Zamek od lat pró­bo­wa­li sprze­dać poprzed­ni­cy obec­ne­go pre­zy­den­ta. Uda­ło się to Toma­szo­wi Andru­kie­wi­czo­wi. Zgod­nie z umo­wą naj­więk­sza atrak­cja tury­stycz­na Ełku ma prze­stać być ruiną, a stać się nadzie­ją na pobu­dze­nie ruchu tury­stycz­ne­go. Samo­rząd może więc śmia­ło ogło­sić suk­ces — i słusz­nie. Nie­wąt­pli­wie pozby­cie się samo­rzą­do­we­go kukuł­cze­go jaja”, z któ­rym nikt wcze­śniej nie umiał sobie pora­dzić, jest zasłu­gą i suk­ce­sem Andru­kie­wi­cza — to jesz­cze w 2010 r. Jed­nak w 2020 suk­ces” jest już poraż­ką. Już moż­na śmia­ło powie­dzieć, że dobre­go zam­ku w dobrym mie­ście nie ma.

Ełczanie z ręką w nocniku”

Pre­zy­dent Andru­kie­wicz, zawie­ra­jąc umo­wę z nabyw­cą zam­ku, zawarł jesz­cze jed­ną, nie­for­mal­ną – z nami, ełcza­na­mi. W ramach tej publicz­nej umo­wy miesz­kań­cy mie­li otrzy­mać coś, z cze­go będą dum­ni. A mia­no­wi­cie pięk­nie zago­spo­da­ro­wa­ną, przy­no­szą­cą zyski nie tyl­ko inwe­sto­ro­wi, wyspę. Na dziś naj­bar­dziej pokrzyw­dzo­ny­mi są miesz­kań­cy. To my powie­rzy­li­śmy nasz publicz­ny mają­tek gru­pie osób, któ­ra mia­ła nim dobrze zarzą­dzać. Teraz wyglą­da to tak, że zyska­li wszy­scy oprócz ełczan. Przed­się­bior­ca stał się wła­ści­cie­lem zam­ku, do budże­tu mia­sta wpły­nę­ła kasa, ełcza­nom pozo­stał jak na razie zamek na kolo­ro­wych obraz­kach. Pac­ta sunt servan­da wobec miesz­kań­ców zosta­ło zła­ma­ne.

Pacta sunt servanda – umów należy dotrzymywać

Pierw­szy akt nota­rial­ny został spo­rzą­dzo­ny w 2010 r. Jego zapi­sy wyni­ka­ły wprost z warun­ków prze­tar­go­wych. Inwe­stor zobo­wią­zał się w cią­gu dwóch lat od naby­cia roz­po­cząć pra­ce budow­la­ne (nie są nimi bada­nia arche­olo­gicz­ne) a w kolej­nych 3 latach zakoń­czyć inwe­sty­cję. Ogól­nie mia­sto, co wyni­ka też z prze­tar­gu, dało 5 lat na zre­ali­zo­wa­nie inwestycji.

War­to też dodać, że tyl­ko budyn­ki (zamek i 3 obiek­ty zam­ko­we) są wła­sno­ścią przed­się­bior­cy. Nato­miast grun­ty mia­sto odda­ło mu w użyt­ko­wa­nie wie­czy­ste na 99 lat. Z tego tytu­łu do miej­skiej kasy mia­ło wpły­wać rocz­nie 110 467,72 zł (sto dzie­sięć tysię­cy czte­ry­sta sześć­dzie­siąt sie­dem zło­tych sie­dem­dzie­siąt dwa gro­sze). Nie wpły­wa.

W jed­nym z doku­men­tów (dot. wyspy zam­ko­wej) wyszcze­gól­nio­ne są kwo­ty, któ­re zasi­la­ją budżet mia­sta z tytu­łu użyt­ko­wa­nia wie­czy­ste­go. Kwo­ty te róż­nią się od tych wyni­ka­ją­cych z aktu nota­rial­ne­go. Skąd te rozbieżności?

Oka­zu­je się, że nabyw­ca wyspy zam­ko­wej zaskar­żył uchwa­łę Rady Mia­sta Ełku do sądu. Przed­się­bior­ca uwa­żał, że nali­czo­ny został mu za duży pro­cent opła­ty rocz­nej za użyt­ko­wa­nie wie­czy­ste. Zgod­nie z pod­ję­tą przez rad­nych uchwa­łą przed­się­bior­ca miał pła­cić 9% ceny. W 2012 roku WSA przy­znał rację skar­żą­ce­mu. Przed­się­bior­ca zgod­nie z wyro­kiem pła­ci do dziś 2%.

Skąd tak dra­stycz­ne zmniej­sze­nie wyso­ko­ści opła­ty? Mia­no­wi­cie stąd, że wła­ści­ciel zam­ku prze­ko­nał sąd do tego, że pro­wa­dzi dzia­łal­ność tury­stycz­ną. Wyso­kość opła­ty za użyt­ko­wa­nie wie­czy­ste dla tego rodza­ju usług wyno­si zgod­nie z usta­wą o gospo­dar­ce nie­ru­cho­mo­ścia­mi wła­śnie 2% ceny. Teraz, zamiast prze­szło stu tysię­cy zło­tych (110 467,72 zł) rocz­nie do budże­tu wpły­wa nie­ca­łe 25 tys. zł z tytu­łu ww. opłaty.

Uchwa­ła RME zosta­ła prak­tycz­nie przez sąd zmiaż­dżo­na i unie­waż­nio­na. Tylu naru­szeń nie widzia­łam jesz­cze nigdy. Z wyro­kiem może­cie zapo­znać się tutaj.

Z obli­czeń wyni­ka też, że mia­sto nie aktu­ali­zo­wa­ło opła­ty rocz­nej za użyt­ko­wa­nie wie­czy­ste zam­ko­wych grun­tów. A jak wie­my, war­tość grun­tów w Pol­sce przez 10 ostat­nich lat wzro­sła. Wraz ze wzro­stem war­to­ści nie­ru­cho­mo­ści grun­to­wej wzra­sta opła­ta za użyt­ko­wa­nie wie­czy­ste. Co w tej sytu­acji, może być zastrzy­kiem finan­so­wym dla miasta.

Dru­gim waż­nym ele­men­tem aktu nota­rial­ne­go są zapi­sy doty­czą­ce opłat za nie­do­trzy­ma­nie warun­ków umo­wy. Wyni­ka z nich, że mia­sto może żądać roz­wią­za­nia umo­wy o odda­nie grun­tu, jeże­li użyt­kow­nik wie­czy­sty nie zre­ali­zu­je inwe­sty­cji w usta­lo­nym ter­mi­nie. Dziś już wia­do­mo, że inwe­sty­cja nie zosta­ła zre­ali­zo­wa­na. Mia­sto może też nali­czyć z tego powo­du dodat­ko­we opła­ty w wyso­ko­ści 10% war­to­ści nie­ru­cho­mo­ści grun­to­wej w pierw­szym roku i zwięk­szyć o dal­sze 10% w kolej­nych latach. Wg mojej wie­dzy nigdy takie kary” nie zosta­ły nali­czo­ne. Za to kon­se­kwent­nie mia­sto wydłu­ża ter­min inwe­sty­cji, mimo że nie został speł­nio­ny żaden waru­nek z umowy.

Zmia­na ter­mi­nu reali­za­cji suk­ce­su” ozna­cza też zmia­nę warun­ków prze­tar­go­wych. Z prze­tar­gu wyraź­nie wyni­ka­ło, ile cza­su będzie miał dany inwe­stor na zre­ali­zo­wa­nie inwe­sty­cji. To bar­dzo kon­tro­wer­syj­ne posu­nię­cie ze stro­ny władz lokal­nych. Moż­na posta­wić pyta­nie: na jakiej pod­sta­wie praw­nej mia­sto cią­gle zmie­nia te warun­ki? Prze­cież gdy­by od począt­ku wia­do­mo było, że inwe­sty­cję zam­ko­wą moż­na reali­zo­wać np. przez 20 lat, być może zwięk­szy­ło­by się gro­no poten­cjal­nie zain­te­re­so­wa­nych nabyw­ców. Nie zacho­dzą tu też jakieś istot­ne zmia­ny, któ­rych inwe­stor mógł nie prze­wi­dzieć. Pro­ble­my z kon­ser­wa­to­rem nie miesz­czą się w tych kry­te­riach. Racjo­nal­nie postę­pu­ją­cy przed­się­bior­ca powi­nien liczyć się z ryzy­kiem kon­trak­to­wym, powi­nien doko­nać dogłęb­nej ana­li­zy, szcze­gól­nie przy tak trud­nej inwe­sty­cji, wyma­ga­ją­cej pozwo­leń kon­ser­wa­tor­skich. Prze­cież i mia­sto, i kupu­ją­cy mie­li świa­do­mość, że to zabyt­ki”, a nie grunt pod deweloperkę.

Prze­dłu­ża­nie umo­wy przy­po­mi­na raczej zgod­ne oświad­cze­nie woli pre­zy­den­ta i inwe­sto­ra na obej­ście warun­ków wyni­ka­ją­cych z prze­tar­gu. Rodzi się też kolej­ne pyta­nie: czy rada mia­sta podej­mo­wa­ła w tej spra­wie jaką­kol­wiek uchwa­łę? Wg mojej wie­dzy — żadnej.

Mieć jak nerka w sadle

Trze­ba też otwar­cie powie­dzieć, że za zaist­nia­łą sytu­ację winę pono­szą tak­że rad­ni, nie tyl­ko wło­darz mia­sta. Bo i pre­zy­dent, i inwe­stor pozwa­la­ją sobie na tyle, na ile się im pozwo­li. Krót­ko­wzrocz­ność rad­nych miej­skich trwa już wie­le lat. Zain­te­re­so­wa­nie zam­kiem jest pozor­ne i prak­tycz­nie koń­czy się jedy­nie na zapy­ta­niach. Nie idą za tym żad­ne dzia­ła­nia kontrolne.

Pod­czas ostat­niej komi­sji infra­struk­tu­ry, poświę­co­nej wyspie zam­ko­wej, jeden z rad­nych Dobra Wspól­ne­go zadał kon­ser­wa­to­ro­wi zabyt­ków kurio­zal­ne pyta­nie. Docie­kał w pre­ten­sjo­nal­nym tonie czy przed­się­bior­ca otrzy­mał z Woje­wódz­kie­go Urzę­du Ochro­ny Zabyt­ków jakieś pie­nią­dze na bada­nia archeologiczne.

To ja bar­dzo prze­pra­szam, panie rad­ny — to inwe­stor nie ma pie­nię­dzy? Nie ma pie­nię­dzy na bada­nia, a zamek chce budo­wać? Czy zda­niem pana rad­ne­go kon­ser­wa­tor ma zapu­kać do drzwi i przy­wieźć mu waliz­kę pieniędzy?

Oczy­wi­ście zaraz wyszło na jaw, że biz­nes­men nie ubie­gał się o środ­ki finan­so­we z WUOZ.

Takie twar­de sta­nie po stro­nie kup­ca urą­ga man­da­to­wi rad­ne­go. Bo ten naj­pierw powi­nien, w ramach swo­jej kon­tro­li, zapo­znać się ze zda­niem dwóch stron spo­ru. A mam duże wąt­pli­wo­ści czy rad­ny DW to zro­bił. Taką pozy­cję obron­ną przy­ję­ło kil­ku radnych.

Nikt nie chce przyznać się błędu

Trwa­ją­ce od wie­lu lat ocze­ki­wa­nie na zro­bie­nie porząd­ku z wyspą zam­ko­wą zaczy­na być iry­tu­ją­ce. Być może pod­skór­nie wło­da­rze czu­ją, że cier­pli­wość ełczan zaczy­na się powo­li koń­czyć. Brak poro­zu­mie­nia inwe­sto­ra z kon­ser­wa­to­rem, brak pocią­gnię­cia go do odpo­wie­dzial­no­ści dopro­wa­dzi­ło do tego, że trze­ba było wska­zać win­ne­go tej sytu­acji. Na pożar­cie ełcza­nom rzu­co­no” konserwatora.

Dzi­wi też to, że nową, nie pierw­szą już, kon­cep­cję przed­sta­wio­no opi­nii publicz­nej po fak­cie prze­dłu­że­nia z inwe­sto­rem umo­wy po raz kolejny.

Kto zyska, kto traci?

Brak wzro­stu war­to­ści grun­tu, zwol­nie­nie z podat­ku od nie­ru­cho­mo­ści (od zabyt­ko­wych budyn­ków), 65 tys. zł na bada­nia arche­olo­gicz­ne z budże­tu ełczan — to dali­śmy” inwe­sto­ro­wi, co zyskaliśmy?

Może gdy­by­śmy do tego wor­ka dorzu­ci­li pie­nią­dze wyda­ne na wie­żę z Pięk­nej, zre­zy­gno­wa­li z wypa­sio­nych przy­stan­ków — to przez tyle lat uda­ło­by się nam posta­wić” zamek wła­sny­mi siłami?

Nie chcę też zarzu­cać złej woli inwe­sto­ro­wi, a tym bar­dziej mia­stu. Wie­rzę, że wszyst­kim zale­ży na tym, aby to” się w koń­cu sta­ło. Ale nie może być tak, że zaczy­na­my akcep­to­wać trwa­ją­ce od wie­lu lat wiel­kie nic” i przy­zwy­cza­ja­my się do małe­go coś”. Nie może być tak, że zado­wa­la­my się pozo­ro­wa­ny­mi dzia­ła­nia­mi, któ­re na chwi­lę mają uci­szyć opi­nię publicz­ną. Ten taniec z nami trwa za dłu­go. Kochaj­my swo­je mia­sto mądrze i bez­wa­run­ko­wo, ale nie ślepo.

Z racji tego, że mate­ria­ły doty­czą­ce inwe­sty­cji są bar­dzo obszer­ne to temat doty­czą­cy spo­ru z kon­ser­wa­to­rem czy moż­li­wo­ści nara­że­nia na stra­ty budże­tu mia­sta będę przed­sta­wia­ła w kolej­nych materiałach.

42 komentarze

napisz komentarz
  • Pro­wa­dzo­ne są roz­mo­wy w celu likwi­da­cji ruin zam­ku i budo­wie apar­ta­men­tow­ca mini­mal­nie 10 – 15 pię­ter , i o tą wyso­kość teraz będzie się roz­cho­dzić. Będą gara­że pod­ziem­ne — 3 pię­tra, par­ter bary, restau­ra­cje, I i II pię­tro część hote­lo­wa, a wyżej już loka­le na sprze­daż. Cie­ka­we co osta­tecz­nie zosta­nie zatwierdzone.

    • Wzię­ła­bym chęt­nie takie miesz­kan­ko z wido­kiem na jezio­ro, tyl­ko żeby z cena­mi nie szaleli.

    • ale czy będzie lot­ni­sko????? bo gdzie ja swo­im Jet-em wylą­du­ję. Trzy pię­tra gara­ży pod pozio­mem jezio­ra??? cie­ka­we. Ja bym dał tak ze dwa­dzie­ścia — trzy­dzie­ści pię­ter w górę i nazwał Tomasz Tower

  • Jestem mile zasko­czo­ny infor­ma­cja­mi o ruinach zam­ku na wyspie.Komentarze daja infor­ma­cje a potrzeb­ne jest dzialanie.Trzeba zawia­zac gru­pe, kto­ra podej­mie dzia­la­nia w spra­wie zamku.Osoby zain­te­re­so­wa­ne zeby zmie­nic stan rze­czy, powin­ny sie spo­tkac i zawia­zac stowarzyszenie.

    • Komi­te­tu budo­wy apar­ta­men­tow­ca już nie moż­na bo dewe­lo­per ma swo­je pla­ny, cie­ka­we panie po ile będzie za meter, pew­nie wasi­la i rut­ke prze­bi­je z cenami

  • Tak gło­śno się zasta­na­wiam. Czy jest miej­sce na naszej lokal­nej sce­nie poli­tycz­nej” na ugru­po­wa­nie nie­zwią­za­ne z żad­ną stro­ną poli­tycz­ną? Po pro­stu mogło­by to być ugru­po­wa­nie ełczan, dzia­ła­ją­cej pod kątem roz­wo­ju mia­sta, tech­no­lo­gia­mi, roz­bu­do­wą infra­struk­tu­ry i jej moder­ni­za­cją, ograniczaniem/kontrolą kosz­tów. Spra­wy zwią­za­ne ze świa­to­po­glą­dem (sze­ro­ko rozu­mia­nym) nie były­by przed­mio­tem dzia­ła­nia takiej gru­py, tak samo pra­ca w spół­kach miejskich/UM człon­ka takiej gru­py była­by wyklu­czo­na (albo jest się człon­kiem gru­py i rad­nym, albo pra­cow­ni­kiem) . Może to poboż­ne życze­nie, ale nie zauwa­ży­łem takiej ini­cja­ty­wy w Ełku (nie liczę DW, ponie­waż w mojej oce­nie jest to ugru­po­wa­nie, któ­re nie zre­ali­zo­wa­ło powyż­szych postu­la­tów — w mega skrócie).
    Pozdrawiam

    • Coś takie­go jak Mia­sto Jest Nasze w War­sza­wie. Tam zaan­ga­żo­wa­ło się w to mnó­stwo mądrych ludzi, pra­cu­ją spo­łecz­nie, udzie­la­ją porad, patrzą wła­dzy na ręce, wery­fi­ku­ją doku­men­ty, wygra­li z Gron­kie­wicz Walz spo­ro pro­ce­sów o nie­udo­stęp­nia­nie doku­men­tów. Mają swo­ją wice­pre­zy­dent. To im zawdzię­cza­my roz­bi­cie zmo­wy mil­cze­nia w spra­wie repry­wa­ty­za­cji kamie­nic i grun­tów. W Ełku tego sobie nie wyobra­żam. Poli­cja ści­ga samo­rzą­dow­ców? Pro­ku­ra­tor na nich nasta­je za niegospodarność?

      • Dzię­ku­ję Ci za infor­ma­cję 🙂 — cie­ka­wa lek­tu­ra. Spra­wy kry­mi­nal­ne zosta­wiam kry­mi­nal­nym. Myślę, że naj­waż­niej­sze to rusze­nie beto­nu, pój­ście w dzia­ła­nia pro­oby­wa­tel­skie i roz­wi­ja­ją­ce mia­sto — prze­czy­ta­łem cele MJN (§4 ich Sta­tu­tu) i wyda­ją się być uni­wer­sal­ne, takie pro­ste, a takie trud­ne do reali­za­cji przez wła­dzę i rad­nych. Nie­któ­re z zapi­sów rzu­ci­ły mi się w oczy : pro­pa­go­wa­nie racjo­nal­nej poli­ty­ki finan­so­wej mia­sta”, pro­mo­wa­nie idei odpo­wie­dzial­ne­go spo­łecz­nie biz­ne­su oraz wspie­ra­nie lokal­nej przed­się­bior­czo­ści”, pro­mo­wa­nie idei pra­wa miesz­kań­ców do mia­sta”, spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skie­go i roz­wo­ju demo­kra­cji miej­skiej, kształ­to­wa­nie kom­pe­ten­cji oby­wa­tel­skich (…)”, nie wspo­mi­na­jąc o jaw­no­ści i przej­rzy­sto­ści pro­ce­dur i dzia­ła­nia samo­rzą­du. Czy­li są to prze­ra­ża­ją­ce dla obec­nie zasia­da­ją­cych w ratu­szu zapi­sy. Nie ukry­wam, że my ełcza­nie, zbu­do­wa­li­śmy już pewien kapi­tał ludz­ki, jakim są Samo­rząd­ni Ełcza­nie. Panie Lesz­ku, pozwo­lę za jakiś czas ode­zwać się do Pana.

      • … kto wie? może już ści­ga… to tak w odnie­sie­niu do zda­nia koń­co­we­go. Bo nie jest ono — zapew­ne, zda­niem ostatnim.

  • To że zamek czy­li ruiny sto­ją to nie wina humo­rza­ste­go pre­zia a miesz­kań­ców. Kto tego nie­udacz­ni­ka wybie­ra. Pan Bóg? Przy­po­mnij­cie sobie wynik wybo­rów. Kie­dy zapy­ta­łem miesz­kan­kę dla­cze­go na nie­go gło­so­wa­ła odpar­ła ze takie ład­ne kwiat­ki w mie­ście. A gospo­dar­ka gdy­by nie komu­na już by nie ist­nia­ła. Jeże­li tej pani naj­waż­niej­sze kwiat­ki to niech się spró­bu­ję nimi najeść. Miej­sca pra­cy potrzeb­ne a nie tęczo­we kolo­ry na moście.

    • Masz zupeł­ną rację. Nie wybio­rą czło­wie­ka, któ­ry coś potra­fi i chciał­by zro­bić wie­le dla mia­sta, tyl­ko nie­udacz­ni­ka opo­wia­da­ją­ce­go baj­ki i mar­nu­ją­cy nasze pie­nią­dze budu­jąc pier­do­ły w mie­ście i wyda­jąc ogrom­ne pie­nią­dze na nie­po­trzeb­ne rze­czy. Mam nadzie­ję, że w koń­cu co do nie­któ­rych to postę­po­wa­nie dotrze i zaczną logicz­nie myśleć o kon­kret­nym pre­zy­den­cie miasta.

      • Nie ma szans na zmia­nę. My, ełcza­nie, kisi­my się w tym sosie, bo nie chce nam się nic zmie­niać, bo to wyma­ga aten­cji, lek­tu­ry, bo przy wybo­rze trze­ba pomy­śleć, zain­te­re­so­wać się, czy­tać. U nas nie widać tej potrze­by. Potem w radzie mia­sta mamy oso­by, któ­re odda­ją głos, a następ­nie prze­pra­sza­ją (patrz : spra­wa hara­czu za śmie­ci). Ełcza­nie nie mają przed­sta­wi­cie­li w radzie mia­sta, to oso­by, któ­re zosta­ły po pro­stu odha­czo­ne, bo już byli rad­ny­mi, bo faj­nie śpie­wa­ją, bo sły­sze­li­śmy już gdzieś to nazwi­sko. Tyle. Niech ktoś powie co kon­kret­ne­go poszcze­gól­ni rad­ni jako kan­dy­da­ci mówi­li o dzia­ła­niach jakie zamie­rza­ją pod­jąć na rzecz ełczan? Ktoś, coś? Mnie uku­ło jed­no : na począt­ku kaden­cji rad­ni pod­wyż­szy­li sobie die­ty. Mogą to sobie zazna­czyć za cel jaki osią­gnę­li naszym kosz­tem, w koń­cu to nasze pieniądze.

  • Ale my nie mamy rad­nych od kon­tro­lo­wa­nia, dzia­ła­nia, roz­wo­ju. Mamy rad­nych od pod­wyż­sza­nia sobie diet. Mamy wręcz eta­to­wych rad­nych i co kaden­cja : tadam! Tak nam się oni podo­ba­ją, takie buzie mają faj­ne, policz­ki, noski i oczka, takie gili­gi­li. Bo jako ełcza­nie nie chce­my mieć kon­kret­nych rad­nych, któ­rzy mają wizję roz­wo­ju, restruk­tu­ry­za­cji beto­nu, w któ­rym tkwi w UM (zwłasz­cza tego men­tal­ne­go). My, ełcza­nie, uwiel­bia­my pod­wyż­ki ser­wo­wa­ne przez pre­zy­den­ta i radę (ktoś coś kon­tro­lo­wał, np. kosz­ty ostat­niej pod­wyż­ki za śmie­ci?), uwiel­bia­my marazm, kocha­my zadłu­ża­nie się bez­ce­lo­we na wie­życz­ki, na kład­ki, run­ma­ged­do­ny, balo­ni­ki, uwiel­bia­my te same twa­rze w radzie mia­sta. Nie lubi­my widzieć, że ZEM pada i nie ma kto zapeł­nić tej luki (pisa­nie do pre­mie­ra w spra­wie Ize­ry to pokaz bez­rad­no­ści pre­zy­den­ta — a pre­zy­dent zapro­po­no­wał pra­cę zwal­nia­nym pra­cow­ni­kom y w spół­kach miej­skich?), nie widzi­my, że rada miasta+UM męczą się z tzw. małą obwod­ni­cą (chy­ba już 20 lat), nie widzi­my, że oprócz Zakła­dów Mię­snych nie mamy inne­go duże­go pra­co­daw­cy, nie widzi­my potrze­by przy­cią­ga­nia inwe­sto­rów (wie­rzy­my, że zro­bi to Stre­fa i Tech­no­park), nie widzi­my że rad­ni na począt­ku kaden­cji pod­wyż­szy­li sobie die­ty (na któ­re my pła­ci­my), nie widzi­my, że nie jeste­śmy sto­li­cą Mazur, nie widzi­my, że umie­ra jezio­ro, że wyci­na­my drze­wa, nie lubi­my widzieć, że wszel­kie kon­sul­ta­cje z nami są pro­wa­dzo­ne nie jak rów­ny z rów­nym, tyl­ko : do jutra musi­cie się wypo­wie­dzieć, nie widzi­my, że kon­sul­ta­cje i pyta­nia uło­żo­ne w spra­wie pod­wyż­ki za śmie­ci były ten­den­cyj­ne, nie chce­my widzieć, że ludzie pro­te­stu­ją pod UM, nie widzi­my że kolej­ny raz wymie­nia­na jest kost­ka na pla­cu Sape­ra, nie widzi­my że jest potrze­ba two­rze­nia poli­ty­ki par­kin­go­wej (bez par­ko­me­trów), nie widzi­my jak leją Grześ­ka (ta for­ma­cja dalej będzie funk­cjo­no­wa­ła w struk­tu­rach gmi­ny i kosz­ty jej ist­nie­nia ponie­sie­my my — ełcza­nie), nie widzi­my że miej­ski moni­to­ring to jakaś kpi­na (bo jeden moni­to­ring obsłu­gu­je poli­cja, a dru­gie słyn­na for­ma­cja zwa­na stra­żą miej­ską), nie widzi­my że nie ma poli­ty­ki ochro­ny miesz­kań­ców przed liba­cja­mi alko­ho­lo­wy­mi (jest tyl­ko papie­rek na temat polityki.…i tak dalej, ale trze­ba pamię­tać, że jest tzw. komi­sja ds roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów alkoholowych…zapewne bez­kosz­to­wa — buha­ha!), nie widzi­my że mia­sto powin­no chro­nić zwy­kłych miesz­kań­ców przed oszczy­wa­niem podwó­rek, kla­tek scho­do­wych. My uwiel­bia­my jak się nic nie robi, jak te same twa­rze wędru­ją do rady mia­sta, do zarzą­du mia­sta. Cała praw­da o nas samych.

    • Czy Wy myśli­cie, że przy Andru­kie­wi­czu, Urbań­skim i ich spół­ce coś w naszym mie­ście się zmie­ni. Nie, bo oni nie mają pomy­słu na roz­wój mia­sta i myślą tyl­ko o sobie, a resz­ta to tyl­ko pozo­ro­wa­ne ruchy, że coś tam się robi i mar­nu­je nasze pie­nią­dze. Czas na zmia­ny i w koń­cu wybrać ludzi któ­rzy są kom­pe­tent­ni, mają wie­dzę i umie­ją zarzą­dzać mająt­kiem, a nie tyl­ko bzdur­ną pro­pa­gan­dę ludziom wci­skać i bawić się jak dużo dzieci.

      • kom­pe­ten­cje lub znasz kogoś kto takie ma to prze­cież każ­dy może star­to­wać w wybo­rach , wygrać i uszczę­śli­wiać ludz­kość od rana do wie­czo­ra. Za pro­po­no­wa­ne w Urzę­dzie pie­niąż­ki ścią­gnie z całe­go kra­ju naj­wy­bit­niej­szych urzęd­ni­ków , inży­nie­rów i eko­no­mi­stów. Wte­dy będzie jak w raju . Jak zwy­kle na gada­niu się skoń­czy. Gadać i pisać na forach to pro­sta robo­ta. Podob­nie jak mar­no­wa­nie środ­ków unij­nych na rusał­ki, wie­życz­ki i inne dupersz­ni­ty. Wart Pac pałaca.

        • Cho­dzi o to, że ełcza­nom podo­ba­ją się takie wybo­ry miss. Te same twa­rze, nie trze­ba się gim­na­sty­ko­wać przy urnach, nie trze­ba słu­chać, czy­tać. Nie wycią­ga­my wnio­sków. A gadać i pisać na forach o tym co jest źle (lub dobrze) to pra­wo każ­de­go i nie zawsze pro­sta robo­ta” — wystar­czy prze­czy­tać post Czy­tel­ni­ka” poniżej.

          • jacy miesz­kań­cy. Sami sobie wypra­co­wa­li­śmy ten los , a świa­do­mość eko­no­micz­na jest na żenu­ją­cym pozio­mie . Tak wybor­ców jak i wybie­ra­nych co widać na rela­cjach z sesji i komisji.

    • Ale pier­dy, czło­wie­ku ogar­nij się, poczy­taj, a nie walisz far­ma­zo­ny. Gdy­byś choć tro­chę wie­dział o czy piszesz, nie napi­sał­byś takich bzdur.

      • Do Czy­tel­ni­ka : o i to mi się podo­ba. Kon­kret­ne roz­wią­za­nia. Opi­nia tre­ści­wa, mery­to­rycz­na. Moż­na z takim podyskutować 🙂

    • Nie­ste­ty, widzi­my, ale jako bar­dzo bier­na spo­łecz­ność nie jeste­śmy w sta­nie wyło­nić spo­śród sie­bie nowe­go lide­ra. Jakich mamy kan­dy­da­tów co kil­ka lat? Więc wybie­ra­my, co już zna­my, kwiat­ki i balony.

  • Arty­kuł rze­czo­wy, przy­bli­ża tacz­ke dla pre­zy­den­ta. Jak mozna nie brać pie­nie­dzy od tzw. inwe­sto­ra za użyt­ko­wa­nie wie­czy­ste zgod­nie ze staw­ka­mi aktu­al­ny­mi? Dla­cze­go gro­sze pła­ci dewe­lo­per, któ­ry obra­ca milio­na­mi? Dla­cze­go sprze­da­no mu grun­ty na Asny­ka, Armii Kra­jo­wej, Koszy­ko­wej — czy to tez była umo­wa w pakie­cie z zam­kiem? Dyma mia­sto jak chce, bez mydła jak to mówią. A zburz­cie te ruiny i pozwól­cie mu jesz­cze tam apar­ta­men­to­wiec posta­wić i bedzie po spra­wie, weżmie po 10 tys za meter cha­łu­py i niech juz skoń­czy się ten sen o zamku.

  • Zga­dy­wan­ka. Jakie ugru­po­wa­nie powie­si­ło rekla­my wybor­cze na ogro­dze­niu zam­ku ? Kto z Rasy Panów kupił miesz­ka­nie w apar­ta­men­tow­cu wybu­do­wa­nym przez wła­ści­cie­la zamku ?

    • pre­zy­dent na koszy­ko­wej kupił
      Każ­dy mógł kupić.

  • W koń­cu ktoś w tema­cie grzebie…
    Ale Pani Rena­to pro­po­nu­ję poszu­kać w więk­szej histo­rii sprze­da­ży zam­ku jest wie­le cie­kaw­szych infor­ma­cji o inwe­sto­rach, któ­rzy mie­li pomysł, pie­nią­dze, wia­do­mo­ści i chę­ci na zmia­nę tego co mamy na wyspie”.
    Pro­po­nu­ję poszpe­rać, to co pro­po­nu­ję poszpe­rać w archi­wach urzę­du miasta.

  • Gdy­bym miał budo­wać hotel, to nigdy na tej wyspie, wolał­bym już po PGR owskie pola , tzw. Górę Idyl­lę za jezio­rem widok na pano­ra­mę mia­sta i miej­sca do zago­spo­da­ro­wa­nia ile tyl­ko wyobraź­nia pozwo­li. Hotel na tak małej wyspie ??? samo­bój­stwo inwestycyjne.

  • Jedy­ny win­ny to pre­zio. I to bez­dy­sku­syj­ne. To nowa rada opo­zy­cyj­na przy­wró­ci­ła ten temat. Kli­mo­wicz zwiał bo już miał dość spo­tkań przed rada by wysłu­chac instruk­ta­żu jak ma gło­so­wać. Będą kolej­ne uciecz­ki od Dobrza­ków bo jest tam jesz­cze parę ambit­nych osób. Sza­cu­nek tym Rad­nym któ­rzy ucie­kli od tej dobrzac­kiej kliki.

    • Z tym sza­cun­kiem, to bez prze­sa­dy. Każ­dy kto w trak­cie kaden­cji zmie­nia bar­wy poli­tycz­ne jest zwy­kłym .… I tyle! Gdy­by miał jaja, to by został w środ­ku i poka­zy­wał swo­ją posta­wę, a tak to zwy­kły … Co do zam­ku, niech inwe­stor robi, dać mu jesz­cze jakiś czas, a jak nie to niech odda­je i robi to kon­ser­wa­tor zabytków!!!

  • Sko­ro Pan Ryba sobie nie pora­dził to mia­sto by to zago­spo­da­ro­wa­ło ? Kupa śmie­chu. Może by tam zro­bi­li lodo­wi­sko ? Budu­ją już dru­gie w tym cza­sie po pierw­sze się zuży­ło”. Spraw­ny kapi­ta­li­sta , wie­lo­bran­żo­wy przed­się­bior­ca nie kupił żeby nie budo­wać , ale opór mate­rii było nie do poko­na­nia. To żaden zaby­tek tyl­ko tan­det­na XIX wiecz­na ruina bez żad­nych walo­rów zabyt­ku , , wie­lo­krot­nie tan­det­nie prze­bu­do­wy­wa­na i par­tac­ko napra­wia­na . Kon­ser­wa­tor chce otwo­rzyć coś czym był ten budy­nek w XIX wie­ku — a jaki moż­na na tym zro­bić inte­res ? Współ­cze­sny obiekt musi speł­niać współ­cze­sne przepisy.
    Na razie to inte­res zro­bi­ło mia­sto : nie pono­si kosz­tów zabez­pie­cze­nia i ochro­ny budyn­ku , nie sprzą­ta i nie pono­si odpo­wie­dzial­no­ści — to też da się poli­czyć jako kosz­ty nie­po­nie­sio­ne. Te obo­wiąz­ki i kosz­ty spad­ną na mia­sto natych­miast jak unie­waż­ni umo­wę. To unie­waż­nie­nie też wca­le nie musi być bez kosz­to­we. Jakoś nie widać kolej­ki chęt­nych do tej inwe­sty­cji bo kapi­ta­li­sta nie zbu­du­je tu rów­nie nie­po­trzeb­nej jak pierw­sza , dru­giej wie­ży wido­ko­wej. Gdy­by to była atrak­cyj­na loka­li­za­cja to obec­ny wła­ści­ciel chęt­nie by ja odsprze­dał nawet ze stra­tą. Tym bar­dziej , że pro­wa­dzi inne duże i docho­do­we inwe­sty­cje i nie ma pro­ble­mu z osią­ga­niem zysku.
    Nikt się o te budy nie dopo­mi­na , bo to bez­na­dziej­na spra­wa co zosta­ło aż nad­to udo­wod­nio­ne. Kry­ty­kanc­two to jesz­cze nie kon­struk­tyw­na krytyka.

    • Co do wie­ży to hola, cho­dzi tam dzi­dek z tym dru­gim. Jeden wypro­wa­dza dru­gie­go… Zaraz pobu­dzi się i na sesji krę­cąc wąsa strze­li poga­dan­kę, że jest lipa i wia­do­mo kto winien — dzidek! 🙂

  • Pani Rena­to, ma Pani jaja, lub duże ple­cy” 😉 wni­ka Pani w ełc­ki Matrix i wysta­wia Pani na świa­tło dzien­ne poczy­na­nia naszej RM i Mr. Smi­tha — po co to Pani ? Znam Panią i wiem że jest Pani dziar­ską bab­ką ale, czy aż taki zastrzyk adre­na­li­ny i nara­ża­nie się na ełc­kim podwór­ku są Pani potrzeb­ne? 😉 Wiem z autop­sji że w tym mie­ście nie dzia­ła­ją żad­ne dekla­ra­cje, zasa­dy i pra­wa — łącz­nie z pra­wem gra­wi­ta­cji , ale nie moż­na się pod­da­wać nasza władz tyl­ko na to liczy — na zmę­cze­nie mate­ria­łu. Kła­niam się i pozdra­wiam ser­decz­nie, ach bym był zapo­mniał ;).….… gra­tu­lu­ję jaj! Męska część rad­nych miej­skich win­na brać z Pani przy­kład i przy­naj­mniej pró­bo­wać wycho­do­wać sobie nabiał pomię­dzy noga­mi — ale.….….…. roz­ma­rzy­łem się;)

  • Mam pewien nie­do­syt, bo temat został zale­d­wie muśnię­ty”, a wyma­gał­by więk­szej uwa­gi oraz poważ­ne­go toku rozu­mo­wa­nia. Roz­pa­try­wać to trze­ba w połą­cze­niu z wiel­kim obsza­rem tere­nu za jezio­rem, w pobli­żu zam­ku, któ­ry został przed laty sprze­da­ny trój­ce mło­dych przy­ja­ciół. Było to w okre­sie nie­co przed sprze­da­żą wyspy zam­ko­wej”. Wła­ści­wie… od cza­su, gdy u nas zapa­no­wa­ła tzw. gospo­dar­ka ryn­ko­wa. Mają­tek wspól­ny zna­czył nie­wie­le. Tyle był war­ty, ile ktoś za nie­go chciał dać.
    Oczy­wi­ście jest fak­tem, że oba wąt­ki się ze sobą nie łączą. Obszar zie­mi po ówcze­snym POHZ (pege­er), któ­ry roz­wią­zy­wa­no jako relikt socja­li­zmu leży nie­zmien­nie w obsza­rze gmi­ny Ełk. Zaś zamek, a raczej obiekt byłe­go wię­zie­nia, jest w obsza­rze mia­sta Ełk. Pla­ny przy­łą­cze­nia gmin­ne­go kawał­ka zie­mi spa­li­ły na panew­ce. Pech?
    Oba jed­nak łączy jed­no — nikt nie chciał ani jed­ne­go, ani dru­gie­go dobra”. A było to wzię­cia nie­mal za gro­sze. Taki to był czas. Zna­leź­li się w obu przy­pad­kach ludzie bar­dzo mło­dzi, któ­rzy zary­zy­ko­wa­li. Wyda­li swo­je pie­nią­dze. Nie­wiel­kie, bo jak to mło­dzi… nie­wie­le ich mie­li. Nie­wiel­ki to był też koszt. Sprze­da­ją­cy, wła­dza, byli pod wiel­ką pre­sją. Potrze­bo­wa­li pie­nię­dzy, a tzw. mają­tek był trud­no zby­wal­ny”. Mło­dzi, skłon­ni do ryzy­ka, wie­dzie­li, że nie mają na trans­ak­cji wie­le do stra­ce­nia. Pie­nią­dze mogły też być wów­czas gorą­ce”, o szyb­kiej dewa­lu­acji. Mimo, że zie­mia była nie­odrol­nio­na”, a zamek to jed­nak raczej upa­dłe wię­zie­nie, ale z histo­rią, więc będzie się wtrą­cał cią­gle jakiś urzęd­nik, zwa­ny kon­ser­wa­to­rem zabyt­ków. Mło­dzi ludzie jed­nak uzna­li, że mają czas. W obu przy­pad­kach. Ryzy­ko jest war­te poświęcenia.
    Czas jest tu waż­ny. Bo tak już jest, że w momen­cie inwe­sto­wa­nia było trud­no cokol­wiek prze­wi­dzieć. Wscho­dzą­ca gieł­da papie­rów aż się goto­wa­ła. Moż­na było co dnia zyskać kro­cie, ale też i gwał­tow­nie stra­cić. zie­mia… nie­mal jak zło­to. Tak było. Zie­mia… tere­ny z pozo­ru na ubo­czu”, a jed­nak za jakiś czas mają­ce zna­cze­nie nie­mal stra­te­gicz­ne. Cia­sne mia­sto, obszar dzie­wi­czy w zie­le­ni i przy jezio­rze. Dewe­lo­per­ka… to też była przyszłość
    Nowy wła­ści­ciel zam­ku przez lata robił nie­co szu­mu medial­ne­go, ale tyl­ko było tak w sam raz”. Nawet był pomysł, a raczej fal­start, kie­dy poja­wi­ły się pla­ny przy­wró­ce­nia wyspo­we­go cha­rak­te­ru tere­nu zam­ko­we­go. Most, któ­ry łączy wyspę z zam­kiem i tak wkrót­ce się roz­sy­pie. Budo­wa­ny na począt­ku XX wie­ku nie był pla­no­wa­ny na ruch obec­ny, na wie­lość i wiel­kość prze­jeż­dża­ją­cych pojaz­dów. Bez remon­tu, zagra­ża nawet kata­stro­fą. Użyt­ko­wa­ny, bo to koniecz­ność. Są pro­wa­dzo­ne jakieś bada­nia tech­nicz­ne, tak od kil­ku lat. Mogą go zamknąć w każ­dej chwi­li. Mia­sto… kolo­ro­we świa­teł­ka tam dali.
    Mło­dzi bar­dzo wów­czas inwe­sto­rzy są cią­gle mło­dzi, mają czas. Za jezio­rem od dzie­siąt­ków lat była zapla­no­wa­na część obwod­ni­cy Ełku. Obszar pope­ge­erow­ski się odrol­ni, a tere­ny będą wów­czas szyb­ko zabu­do­wa­ne luk­su­so­wy­mi doma­mi, zwró­co­ny­mi do jezio­ra. Wyspa zam­ko­wa pozo­sta­nie taką raczej z nazwy, bo ruiny obró­cą się w gru­zo­wi­ska. Naj­pierw pew­nie runie płot, potem powię­zien­ne szcząt­ki budynków.
    To już w niczym nie przy­po­mi­na pokrzy­żac­kie­go zam­ku. Wizu­ali­za­cje jakie były przy­go­to­wy­wa­ne, gdy wła­ści­ciel chciał poka­zać, że on tam chce mieć zamek, że się moc­no sta­ra o odbu­do­wę, odrzu­cał kon­ser­wa­tor zabyt­ków. Bo nie chciał, aby w prze­wod­ni­kach pisa­no o zam­ku, z XV wie­ku, odtwo­rzo­ne­go na pod­sta­wie wizji arty­stycz­nych w XXI wieku”.
    A sko­ro tak, to… pocze­ka­my. Mamy czas, mają­tek i tak pra­cu­je na zysk. Most się roz­sy­pie. Gru­zo­wi­sko się usu­nie, może nawet prę­dzej niż nam się to wyda­je; może jakiś wypa­dek się tam zda­rzy, dotrze jakiś bez­dom­ny, a może pio­run w to strze­li. Na pew­no nikt tam nicze­go nie pil­nu­je. Bo to prze­cież… koszty.
    Czas sam w sobie — pra­cu­je nie­zau­wa­że­nie. Jed­nym przy­no­si korzy­ści, w innych przy­pad­kach destruk­cję. Obszar za mostem” to temat przy­szło­ści. Może tam sta­nąć prze­pięk­ny ośro­dek rekre­acyj­no-hote­lo­wy. Na wyspie, z jezio­rem, po któ­rym mogą hulać do woli luk­su­so­we sku­te­ry wod­ne, moto­rów­ki. Gdzieś tam w odda­li się zda­rzy pole gol­fo­we. Wzdłuż jezio­ra — do ist­nie­ją­ce­go Osie­dla Grun­waldz­kie­go, a nawet Bocia­nie­go Gniaz­da — sta­ną luk­su­so­we budyn­ki, zamknię­te osie­dla. Z dojaz­dem przez obwod­ni­cę łączą­cą trak­ty na Olsz­tyn i Bia­ły­stok. Kie­ro­wa­ne na nowe dro­gi szyb­kie­go ruchu i eks­pre­sów­ki. Chru­ście­le są takim tego począt­kiem. Były tam pro­te­sty, gdy mie­li już być połą­cze­ni z mia­stem”. Nie ma to jed­nak żad­ne­go zna­cze­nia. Czas jest tu sprzy­mie­rzeń­cem. Nikt i nic roz­wo­ju nie zatrzy­ma. Wcze­śniej w wizję uwie­rzył wła­ści­ciel dzia­łek na Bocia­nim Gnieź­dzie. On wów­czas cze­kać nie chciał, bo miał przy­mus”. Potrze­bo­wał gotów­ki. Poka­zał jed­nak kierunek…
    Wów­czas, gdy te pla­ny się rodzi­ły, się ujaw­nia­ły, wie­lu z nas w to nie wie­rzy­ła. Obwod­ni­ca, moder­ni­za­cja S16 to było mówio­ne już w okre­sie tzw. wcze­sne­go Gier­ka. Ile to już lat? A jed­nak. Teraz się to powo­li urze­czy­wist­nia. Ełk ma przy­szłość. Gmi­na Ełk — jesz­cze więk­sza. Nie­ste­ty, nasi samo­rzą­dow­cy lata prze­spa­li. Pierw­sze samo­rzą­dy, nas sprze­da­ły. Bo bra­ko­wa­ło pośród nich reali­stów. Wizjo­ne­rów. A może chcie­li nas sprze­dać? Tak nie­by­wa­le… Bo to wszyst­ko, co dzie­je się w spra­wie” było zna­ne już wcze­śniej. Zain­we­sto­wa­no… jed­nym się śpie­szy, inni mają czas. Bo są loka­ty krót­ko­ter­mi­no­we i dłu­go­ter­mi­no­we. Moż­na to urze­czy­wist­nić w grze ryn­ko­wej — na gieł­dzie, loku­jąc pie­nią­dze w nie­ru­cho­mo­ściach. Moż­na też pie­nią­dze było wydać na kon­sump­cję… na cele doraź­ne… Sprze­da­no zamek. Kasy jed­nak nam cią­gle mało i mało. Ełk — od cza­su pamięt­nej (medial­nie) trans­ak­cji się zdą­żył zapo­ży­czyć na bli­sko 200 mln zło­tych… może 170 mln… A może i mniej, czy wię­cej, ale tam jakieś 10 milio­nów w jed­ną czy dru­gą stro­nę, to żaden pro­blem. Dla naszych samo­rzą­dow­ców. Bo to my spła­ci­my. Co do zło­tów­ki, z odsetkami.

    • I obu­dzi­łeś się zla­ny potem. Masz coś komu za złe? Sam widać nie wiesz cze­go chcesz. Piszesz aby pisać. To histo­ria kapi­ta­li­zmu, ktoś zysku­je, ktoś tra­ci. Co do zam­ku, nadal cel jest jeden — zago­spo­da­ro­wać w koń­cu tą wyspę!

    • Sza­now­na Pani tak wła­śnie w Ełku jest, urzęd­ni­cy ełc­cy robią co chcą, czu­ją się bez­kar­ni. Obec­nie prze­ra­biam jeden temat. Pro­ku­ra­tu­ra, Urząd Skar­bo­wy, ale z po za Ełku mia­ła­by ręce peł­ne roboty.