Foto: Adam Sobolewski

Przepraszam, czy tutaj straszy?

reklama

Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny Ełk w ciągu ostatnich lat zmienił się i zmienia na lepsze. Ale czy całe miasto? Nikt przy zdrowych zmysłach tak nie powie. Były i są w nim miejsca, które trudno zaliczyć do siedmiu cudów świata. Magiczna jest promenada, urokliwe secesyjne kamieniczki w centrum, które doczekały się rewitalizacji i wiele innych atrakcji. Jednak to przecież fragment, wycinek całości. Czy ten pastelowy obrazek nie ma rys i pęknięć? Postanowiliśmy ich poszukać i wraz z Czytelnikami rozpoczynamy akcję wyszukiwania zakątków w naszym mieście, które chluby nam nie przynoszą. Wyszukiwania, zwracania na nie uwagi lokalnej społeczności, włodarzy i decydentów oraz wspólnego szukania rozwiązań i zmian na lepsze. Wiemy, że z rozmaitych względów nie zawsze będą one możliwe, ale warto przecież spróbować.

Numer jeden na naszej liście to dziwadło, które straszy w kompleksie zabudowań dworcowych.
Niedoszła lokomotywownia, której stan jest na tyle niebezpieczny, że lepiej się do niej nie zbliżać. Kto był w jej wnętrzu ten wie, że przypomina kosmodrom, jakieś zjawisko pozaziemskie. Kto wie, może po modernizacji budynek nadawałby się jeszcze na goszczenie jakiegoś niesamowitego technoparty albo koncertu hip-hop? Wątpliwe to perspektywy, gdyż jest już co najmniej 10 lat za późno i jak się nieoficjalne dowiedzieliśmy budynek nadaje się już tylko do wyburzenia. Jakie tajemnicy w sobie skrywał, jaka była jego historia?

— Miała to być lokomotywownia do remontów i utrzymania lokomotyw spalinowych — wspomina Mirosław Sawczyński, ełcki radny związany z lokalnym kolejnictwem.
— W latach 70. powstała koncepcja utworzenia w Ełku takiego ważnego węzła kolejowego, który obsługiwałby ruch w różnych kierunkach — do Gołdapi, Suwałk, Olsztyna i Białegostoku. Był to czas wymiany taboru parowozowego na lokomotywy spalinowe, właśnie wtedy dotarły do nas bardzo nowoczesne w owym czasie lokomotywy ST-44. W celu zbudowania nowoczesnej infrastruktury konieczne były działania saperów, część kanałów starej lokomotywowni została wyburzona, w ich miejsce miały powstać nowe, przystosowane do zmienionego sprzętu wraz z potężną suwnicą.

Niestety, z różnych względów ta koncepcja upadła, nowoczesna lokomotywownia powstała nie w Ełku, ale w Suwałkach, zaś budynek lokomotywowni w Ełku stał się wykorzystywany do innych celów, między innymi wojskowych.

Czy jest jeszcze szansa na przywrócenie temu miejscu jego dawnej świetności?
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy ma ono już nowego właściciela, który do końca mają rozbierze budynek niedoszłej lokomotywowni. Wiemy, że takich miejsc niejednoznacznych, tajemniczych i ciekawych jest w naszym mieście więcej. Będziemy je wraz z Czytelnikami opisywać. Jeśli znasz takie zapomniane trochę przez ludzi i historię, to drugie z janusowych oblicz Ełku, to zgłoś je na adres poczty elektronicznej: redakcja@miasto-gazeta.pl.
(sup)