Trwająca w Polsce epidemia koronawirusa oraz wprowadzenie nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa zmieniło życie Polaków, ale także wielu instytucji.
Z powodu stanu epidemii dzisiejsza sesja rady miasta została przerwana ze względu na brak kworum.
Zorganizowanie sesji zdalnej nie mogło się odbyć, gdyż ustawa dopuszczająca taki tryb jest jeszcze w procesie legislacyjnym.
Dzisiejsza sesja miejska została więc przygotowana z zachowaniem wszelkich środków ostrożności. Salę obrad zdezynfekowano, zachowano wymagane odległości, a radni dostali maseczki i rękawiczki.
Na 23 radnych stawiło się tylko 9, sekretarz miasta oraz prezydent Ełku. Udział w sesji wzięli: Anna Wojciechowska, Adam Dobkowski, Ireneusz Dzienisiewicz, Włodzimierz Szelążek, Dariusz Dracewicz, Hubert Górski- klub KO-L, Adam Bartoszewicz, Rafał Karaś – klub PiS oraz jako jedyny z klubu Dobra Wspólnego, Nikodem Kemicer.
Następną sesję przewodniczący rady wyznaczył na 17 kwietnia.
Komentarz autora
Żeby było jasne. Nie chodzi mi o bicie piany w czasach epidemii, ale o poświęcenie, powagę i oddanie. Bo choć wszyscy musimy się izolować, to są sprawy, które piętrzyć się nie mogą, które nie mogą prowadzić do paraliżu państwa czy samorządu. Dlatego mój komentarz będzie surowy, bo i rozczarowanie ogromne. Znając kulisy wielokrotnego przekładania sesji, zadaję sobie pytanie: Czy miasto ma bohaterów na dzisiejsze czasy i czy wirtualne pomruki kierowane na fejsie do obywateli tego miasta są wystarczające?
Wierny Konstytucji i prawu Rzeczypospolitej Polskiej, ślubuję uroczyście obowiązki radnego sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie, mając na względzie dobro mojej gminy i jej mieszkańców — takie słowa radni wypowiadali podczas ślubowania.
To oznacza, że na radnych, jak i włodarzach miasta spoczywa więc podwójna odpowiedzialność, przed którą nie mogą uciekać. Czas zarazy to, moim zdaniem, czas próby, próby, której większość radnych miejskich dzisiaj nie zdała.
Rozumiem nieobecność rajców, którzy z racji wieku są w grupie ryzyka, są chorzy czy poddani kwarantannie. Ale reszta?
Radni przecież pracują, chodzą po sklepach czy na spacery. Jak zatem ich postawa ma mieć się do zwykłego Kowalskiego, który musi pracować i stać przy taśmie produkcyjnej? Co ma powiedzieć pani w sklepie, która spotyka się na co dzień z tysiącem klientów robiących zakupy?
Obowiązkiem radnych jest służba mieszkańcom i odpowiedzialność za społeczeństwo, także decydowanie o sprawach nawet w trudnych warunkach, bo ktoś przecież musi stać na czele miasta.
Dziś nasuwa mi się tylko jedno powiedzenie, że dobry kapitan ze statku schodzi ostatni.