Miasto-gazeta.pl
ełcki portal informacyjny
elk_polska2050
Na zdjęciu: Zarząd Stowarzyszenia Polska2050 w Powiecie Ełckim

Ełcka Polska2050: Pójdziemy do wyborów i dogadamy się z każdym, kto wyznaje podobne poglądy jak my

Ełckie struktury Polski2050 powstały w roku 2020, w lutym. Tworzą je: Robert Klimowicz, Ada Lewandowska, Piotr Karpienia, Joanna Porucznik, Sebastian Kosiorek, Łukasz Pachucki i Andrzej Wiszowaty. To grupa radnych, która opuściła miejski klub Dobra Wspólnego. Powodem były rozbieżności w postrzyganiu funkcjonowania samorządu. O zmianach i planach na przyszłość opowiadają radni miejscy i powiatowi.

Polska2050 jest obecna w Ełku… od kiedy?

J.P. Wiosną przyszłego roku miną dwa lata.

Jak oceniacie te dwa lata, warto było zaangażować się w inicjatywę Szymona Hołowni?

S.K. Bez dwóch zdań. Polską politykę zdominował duopol PO-PiS, co totalnie podzieliło nasze społeczeństwo. Nastawiło wrogo do siebie. Propozycja Polski2050 jest trzecią drogą, drogą konkretnych propozycji programowych, przede wszystkim pozbawioną nienawiści, bez katalogowania ludzi poprzez wpychanie ich do wrogich obozów politycznych.

R.K. Wszyscy żyjemy w jednym kraju, jednym mieście, łatwiej jest rozwiązywać problemy działając razem, niż walcząc ze sobą. I to właśnie przyświeca działalności Polski2050. Chcemy działać i dyskutować na argumenty, nie na emocje.

J.P. Taką właśnie drogę chcemy zaproponować także w lokalnej polityce.

Tworzycie dwa kluby radnych, w radzie miasta i radzie powiatu, to oddzielne byty. Czy pracujecie razem?

J.P. Co prawda powiat ełcki i miasto to dwa różne samorządy, z różnymi problemami, ale wszystkich mieszkańców w większym lub mniejszym stopniu łączy Ełk. Dlatego pracujemy razem.

Gdyby ktoś zapytał o waszą samorządową aktywność w pierwszym roku działalności klubów Polska2050, to w odpowiedzi usłyszałby:

R.K. Przygotowaliśmy kilka projektów uchwał, dla przykładu wspomnę o sprawie zwolnienia ełckich przedsiębiorców z opłaty dot. koncesji za alkohol (tzw. kapslowego), dotycząca przekazywania na własność miasta dróg wewnętrznych, dotycząca zmian w zasadach wynajmowania przez miasto mieszkań komunalnych i socjalnych, która zawiera ułatwienia w staraniu się o swoje mieszkanie dla dzieci wychodzących z pieczy zastępczej i domów dziecka. Ponadto komplet uchwał dotyczących wdrożenia w Ełku budżetu obywatelskiego. Przygotowaliśmy także uchwały dotyczące zmian w gospodarce nieruchomościami przez Gminę Miasto Ełk, a aktualnie złożony został „Program opieki nad zwierzętami bezdomnymi w Ełku”, który „pilotuje” Ada Lewandowska. To oczywiście tylko przykłady…

J.P. Mamy przygotowane następne projekty, o których z nasi mieszkańcy z pewnością usłyszą jeszcze w tym roku.

Jakie to projekty?

J.P. Piotrek Karpienia przygotowuje projekt zakładający czasową bezpłatną komunikację miejską, która później zostanie zastąpiona jednym, całomiesięcznym, tanim biletem dla wszystkich.

Zawsze udaje się wam przeforsować swoje pomysły?

R.K. O ile z reguły mamy zdanie i pomysły w większości tematów, bo zawsze staramy się dobrze przygotować do sesji, to szczerze mówiąc, nie zawsze udaje nam się je przeforsować. Niestety, w radach decyduje „matematyka” i jeżeli prezydent czemuś się sprzeciwia, a ma liczny swój klub radnych i radnych, którzy zawsze go wspierają, to skutecznie potrafi blokować inicjatywy innych klubów. Gdyby nie miał większości, musiałby wysłuchiwać propozycji opozycyjnych radnych i liczyć się z ich zdaniem.

Skąd czerpiecie inspiracje i pomysły?

S.K. Od ludzi. Od mieszkańców.

J.P. Wystarczy słuchać ludzi, naszych znajomych, sąsiadów.

Tak po prostu?

S.K. Tak, ełczanie są bardzo aktywni w tym zakresie, ludzie do nas piszą, „zaczepiają” na ulicy, czasem przychodzą podczas naszych dyżurów radnych.

J.P. Może podam inny przykład. Łukasz Pachucki jest prawnikiem, na co dzień udziela bezpłatnych porad prawnych. Trafia do niego naprawdę wiele osób, z różnymi problemami, często związanymi z pracą samorządów. Wiemy zatem co „gra w duszy” mieszkańców, jakie mają problemy i wspólnie szukamy rozwiązań.

R.K. Dodam tylko, że Polska2050 posiada swój think tank, Strategie2050, która w razie potrzeby wspiera nas merytorycznie. Konsultowaliśmy z nimi niektóre nasze pomysły, kilka pomysłów „podebraliśmy”.

Mówicie o sprawach, które się udały. A co się nie udało?

S.K. Przede wszystkim chyba zbyt optymistycznie podchodzimy do naszych pomysłów, za bardzo chcemy je wprowadzić. Nauczyliśmy się, że warto zrobić szerokie konsultacje, poznać spojrzenie innych na dany temat. Nie zawsze to, co uważamy, jest słuszne.

Jesteście zatem widoczni w pracy samorządowej. Co dalej? Czy planujecie rozwój struktur ruchu?

R.K. Tak, zapraszamy chętnych do zaangażowania się w politykę lokalną, pracę na rzecz społeczności lokalnej. Gdyby ktoś nas szukał, jesteśmy dostępni w każdy ostatni poniedziałek miesiąca w biurze posła Maksymowicza, w wieżowcu na ul. Mickiewicza (III piętro).

J.P. Można nas też znaleźć na FB. Wystarczy napisać.

Zbliżają się powoli wybory parlamentarne i samorządowe. Czy myślicie o starcie ?

J.P. Jeżeli chcemy zrobić coś dobrego, to potrzebna jest sprawczość, bycie radnym, radną, daje możliwości, które do tej pory skutecznie wykorzystywaliśmy. Myślę, że mamy się czym chwalić. Dlatego myślimy o dalszej pracy.

R.K. Na pewno także zaangażujemy się w wybory parlamentarne. Oczywiście nie wiemy, jak te wybory będą wyglądały, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby wygrała je zjednoczona opozycja, na co z pewnością wpływ będzie miało zaangażowanie Polski2050. Bardzo dobrych kandydatów do sejmu i senatu z Ełku już mamy.

Czyli Polska2050 będzie miała swoje listy wyborcze w wyborach samorządowych?

S.K. Decyzje w tym zakresie jeszcze nie zapadły. Uważamy, że w samorządzie nie ma znaczenia szyld. Tym bardziej szyld partyjny. Ważne, by znaleźć ludzi, którzy chcą zrobić coś pożytecznego dla swoich społeczności lokalnych.

J.P. I tak będziemy oceniani przez mieszkańców, których nie będzie obchodziło, z jakiej jesteś partii, tylko co zrobiłeś dla nich i dla ich sąsiadów. Ocenią nasze propozycje, to co chcemy zrobić, aby w Ełku i powiecie ełckim żyło się lepiej.

R.K. Pójdziemy do wyborów i dogadamy się z każdym, kto wyznaje podobne poglądy jak my, a przede wszystkim, kto ma energię i chęć do działania. Łączyć powinien nas Ełk, a nie szyldy partyjne.

S.K. Nie oznacza to jednak, że w przypadku, gdy do wyborów pójdziemy zjednoczeni, to logo PL2050 zniknie. Mamy tylko nadzieję, że będzie umieszczone razem z innymi logotypami zjednoczonej opozycji.

Czyli nie wykluczacie porozumienia wyborczego z innymi?

R.K. Jeśli chcemy być samorządami aktywnymi, jeśli chcemy, aby nas słuchano i liczono się z naszym zdaniem, to musimy zrozumieć, że zjednoczeni będziemy mogli osiągnąć więcej. Zrobimy wszystko, aby szeroko rozumiana opozycja, przynajmniej w Ełku, działała w zgodzie i porozumieniu.

J.P. Chcemy Polski i samorządu demokratycznego, praworządnego, zielonego, nowoczesnego, a przede wszystkim przyjaznego ludziom. Tak samo, jak Lewica, Koalicja Obywatelska, PSL…

A prezydent Ełku i jego radni?

R.K. Jak najbardziej byśmy chcieli współpracować, nie wiem tylko, czy prezydent i jego Dobro Wspólne tego chcą. Przypomnę, że obecny włodarz miasta startował z poparciem PiS-u w poprzednich wyborach i różnice w poglądach są widoczne. Nie oznacza to jednak, że kompletnie wszystko nas dzieli. Sprawy Ełku powinny łączyć nas wszystkich i mam nadzieję, że ten pogląd w końcu zwycięży.

Być może czekają nas ciężkie wielkie wzywania i kryzysy, które dotkną także samorządy: kryzys ekonomiczny, być może nawrót pandemii, skutki zmian klimatycznych…, jakie recepty ma PL2050?

R.K. Na początku musimy zdać sobie sprawę, że każde czasy powinny mieć swoje priorytety. Jeżeli koniunktura jest dobra, to warto inwestować, przeznaczać środki na kulturę, sport, nawet na zabawę. W czasach kryzysowych przestaje się to liczyć, a najważniejsze staje się bezpieczeństwo mieszkańców i wszelkie decyzje powinny być podejmowane.

Czyli uważacie, że obecnie ważniejszy jest interes mieszkańców niż miasta?

R.K. Nie ma nad czym się zastanawiać, samorząd istnieje po to, by rozwiązywać problemy mieszkańców, nie istnieje dla jego włodarzy, o czym jakoś, mam wrażenie, się zapomina. Zresztą w radzie miasta ewidentnie ścierają się ze sobą te dwie wizje. To zawsze wzbudza największe emocje.

Jakiś konkretny przykład?

S.K. Jeżeli będę miał do wyboru remont ulicy, ale kosztem wzrostu podatków, to wolę z tego remontu zrezygnować, byle tylko nie obciążać mieszkańców.

J.P. Zaczynają się obecnie bardzo ciężkie czasy, drożeje z dnia na dzień dosłownie wszystko, ludziom żyje się coraz ciężej, dlatego w tym trudnym okresie należy zmienić priorytety. To nie czas na wydatki, bez których możemy się obejść.

No dobrze, ale wracając do waszych pomysłów, co może zrobić rada miasta na temat np. zmian klimatycznych?

R.K. Przykładem może być przygotowana przez nas uchwała dotycząca zwolnienia z podatku dochodowego osób fizycznych i prawnych inwestujących w odnawialne źródła energii (OZE). Na razie nie zyskała ona aprobaty obecnych władz miasta, które obawiały się bardziej spadków dochodów miasta niż zmian klimatycznych, ale tą drogą właśnie chcielibyśmy „iść”.

S.K. Jeżeli w sposób przemyślany postawimy na odnawialne źródła energii, to nie będziemy musieli martwić się kryzysem energetycznym.

Przemyślany, co pan ma na myśli?

S.K. W sposób, który pozwoli uniknąć takich błędów, jak z panelami solarnymi przy Parku Wodnym, które nie działają od kilku lat, nie przynoszą przez to oszczędności, a kosztowały około 4,5 mln zł.

A jakie są obecnie największe problemy samorządów w Polsce?

R.K. Wskazałbym mechanizm nakładania na samorządy kolejnych obowiązków bez zapewnienia finansowania ich realizacji. Zasadniczym problemem w traktowaniu samorządów przez władzę jest ograniczanie ich kompetencji, częściowe ubezwłasnowolnienie. W Konstytucji samorządy mają zagwarantowaną swobodę w zakresie organizowania realizacji usług publicznych. Tymczasem szereg rozporządzeń i ustaw narzuca im określone działania… powtórzę, często bez ich finansowania. Do tego doszedł obecny kryzys energetyczny, który może zrujnować finanse samorządów.

Czy radni mają duże zaufanie do urzędu?

R.K. I tak, i nie. Tak, bo ełccy urzędnicy mają naprawdę dużą wiedzę, nie – z dwóch powodów. Po pierwsze urzędy nie lubią zmian, chcą, aby działać tak jak dotychczas, tak jak sprawdziło się przez wiele lat. Myślę, że radni w codziennym myśleniu i podejmowaniu decyzji powinni zadawać sobie pytania: czy tak musi być, czy samorząd wszędzie funkcjonuje tak jak u nas, czy może jest inaczej, lepiej? Po drugie włodarze, urzędnicy zwykle podejmując decyzje, patrzą z perspektywy interesu miasta, trochę zapominając, że samorząd tworzą ludzie, a nie ulice i budynki.

Czy będziecie unikać tematów trudnych światopoglądowo, jaki jest przykładowo stosunek do relacji państwo – kościół?

J.P. Nie jestem przekonana, czy samorząd to jest dobre miejsce na spory światopoglądowe. W samorządzie powinno znaleźć się miejsce dla wszystkich poglądów, na tym m.in. powinna polegać siła samorządu.

R.K. Niemniej w odpowiedzi na pytanie o stosunki państwo-kościół odpowiedź jest prosta, zdecydowanie jesteśmy za rozdziałem państwa i kościoła, tym bardziej w samorządzie.

Zmieniając temat, skąd zapał do działalności charytatywnej?

R.K. A to już proszę pytać Ady Lewandowskiej, ona jest naszym motywatorem, ona mobilizuje nas do działania. Ona ma naprawdę „wolontariackie ADHD” i bez przerwy wyszukuje akcje, w które się angażujemy.

Z jakiej akcji jesteście najbardziej dumni?

J.P. Zrobiliśmy solidną zbiórkę przyborów szkolnych do świetlic socjalnych, które przekazaliśmy dla Fundacji „OTUlony w nadzieje…”.

S.K. Myślę, że warto pochwalić się tym, że wysterylizowaliśmy na swój koszt psa (suczkę), którą opiekuje się najbardziej znany w Ełku bezdomny (mieszka w starym rozwalonym busie). Pies jest już odrobaczony, nakarmiony.

Można was nazwać przyjaciółmi zwierząt. Z tego, co wiem, zbieracie też karmę, przygotowaliście program opieki nad zwierzętami bezdomnymi, składacie interpelacje w tym zakresie …

S.K. Każdy z nas ma zwierzę w domu. Tylko wspomnę: mam ja, ma Łukasz, Ada ma psa i dwa koty, Asia ma dwa psy, Roberta labradorka jest dosłownie członkiem rodziny … Andrzej Wiszowaty z zawodu jest weterynarzem.

J.P. Łączy nas miłość do zwierząt, chęć pomocy tym zwierzakom, które niestety muszą czekać na wsparcie ludzi. Inaczej nie przetrwają. Dodam jeszcze, że łączą nas przyjacielskie stosunki z Ambasadą Braci Mniejszych oraz Ewą Dąbrowską, prowadzącą to Stowarzyszenie, którzy robią w Ełku fantastyczną pracę na rzecz bezdomnych zwierząt.

 

 

ogłoszenie płatne
REKLAMA
Komentarze