Strona główna » Lokalne » Krótki oddech, problemy z mówieniem i strach, że jak zaśniesz, to się nie obudzisz
Lokalne

Krótki oddech, problemy z mówieniem i strach, że jak zaśniesz, to się nie obudzisz

Liczba przypadków zakażenia koronawirusem w powiecie ełckim wciąż rośnie. I chociaż większa część osób przechodzi zakażenie SARS-CoV-2 bezobjawowo, to są też tacy, u których koronawirus wywołuje ciężką chorobę, jaką jest Covid 19. Poprosiliśmy radnych miejskich, aby opowiedzieli nam o swoich zmaganiach z koronawirusem.

Piotr Karpienia

Na test wybrałem się dopiero siódmego dnia od pojawienia się objawów. Sytuacja pogarszała się z dnia na dzień. Kiedy trzeciego dnia straciłem węch, byłem pewny, że to Covid. Dlaczego tak późno? Do siódmego dnia nie miałem problemów z oddychaniem. Ból całego ciała, apatia, gorączka, spadek formy psychicznej, to były moje objawy. Wszelkie poradniki mówią, że jeżeli nie ma problemów z oddychaniem, powinniśmy zostać w domu i leczyć chorobę objawowo. Niestety ósmego dnia sytuacja pogorszyła się na tyle, że udałem się do szpitala. Po pierwsze, żeby mieć potwierdzenie, że jestem zarażony i mieć otwartą drogę do ewentualnego leczenia w szpitalu, po drugie oddech był bardzo płytki, krótki, problemy z mówieniem, zawroty głowy, ból całego ciała nie do zniesienia, organizm nie reagował na leki, gorączka, i naprawdę nieporównywalny z niczym co wcześniej przechodziłem brak sił.

Właśnie tego dnia poczułem pierwszy raz w życiu realny strach, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Chciałbym podziękować za opiekę personelowi medycznemu, który mnie ustabilizował, żonie oraz rodzicom, teściowej i przyjaciołom. Bez ich pomocy mogłoby być różnie.

Wielu lekarzy twierdzi, że organizm musi poradzić sobie z tym wirusem sam. Skłaniam się ku takiemu przeświadczeniu. Oczywiście pomaga tlen, gdy saturacja spada poniżej normy, ale na obecną chwilę niewiele więcej można zrobić. Badania nad osoczem i innymi lekami są wątpliwe. Jedne mówią, że pomagają inne, że szkodzą. Znowu wrócę do problemu poziomu dezinformacji na temat wirusa. To jest ogromny problem.

W poprzednim artykule, który ukazał się na Państwa portalu, twierdziłem, że powinniśmy nauczyć się żyć z tym wirusem i oczywiście nadal tak twierdzę, ale sytuacja jest o tyle inna, że wiosną i latem nie było aż tylu poważnych przypadków Covid i system jakoś sobie z tym radził. Obecnie — nie radzi sobie ani z Covidem, ani z innymi poważnymi chorobami. Umiera dużo więcej ludzi niż w analogicznym okresie rok temu. Dlaczego tak się dzieje? Mam swoje przemyślenia, ale tym problemem powinni zająć się ludzie, którzy nad tym systemem pracują.

Wracając do przebiegu choroby, 10. dnia znowu pojawiły się problemy z oddechem, zbyt płytki i częsty oddech podczas zasypiania, uczucie „puchnięcia” od środka. Do rana wytrwałem bez snu, nie wiem jakim cudem, chyba ze strachu, że jak zasnę, to już się nie obudzę, bo psychicznie też już nie było najlepiej. Dziesiąty dzień gorączki, problemy żołądkowe, i ten nieprzemijający ból, szczególnie mocno okolice lędźwi, nerek, oczy i głowa.

Problemy z oddychaniem ustąpiły dwunastego dnia. Tego dnia rano pierwszy raz obudziłem się też bez podwyższonej temperatury, wyszedł kaszel i słona wydzielina z układu oddechowego, ból zaczął ustępować, obecnie jestem w 23. dniu od pojawienia się pierwszych objawów, dzień w dzień od godziny 17:00 nie mam siły na nic, przed snem jest jeszcze delikatne uczucie duszności. Mam nadzieję, że nie będę miał żadnych powikłań, bo niestety zmiany w płucach na badaniu obrazowym, które miałem przeprowadzone w szpitalu, nastąpiły.

Dojście do pełni sił potrwa jeszcze chwilę. Zazdroszczę osobom, które przechodzą tę chorobę lekko. Niestety medycyna nie ma do tej pory wspólnego mianownika, którym mogłaby się posłużyć w tej chorobie. To nie jest niestety tak, że zdrowe odporne, wysportowane osoby przechodzą tę chorobę lżej. Tu jest rosyjska ruletka.

Wracając jeszcze do skutków gospodarczych i społecznych — nie wiem, czy lepszy jest twardy lockdown na miesiąc, czy miękki na dłuższy okres. Widać, że rząd działa po omacku, decyzje są spóźnione, w większości błędne. Nie można jednak niszczyć ludziom biznesów, na które pracowali całe życie. Trzeba wprowadzać przemyślane rozwiązania, które pozwolą nam pracować, a jednocześnie ochronią przed chorobą.
Życzę wszystkim zdrowia. Ja zaraziłem się pomimo tego, że zasłaniałem usta i nos, a moje wyjścia z domu ograniczały się tylko do zakupów pierwszej potrzeby.

Adam Dobkowski
Choroba dopadła mnie wieczorem 23 października. Rozpoczęło się silną gorączką do 39 stopni C. Nie wiedziałem wtedy, że gorączka będzie mi towarzyszyć aż 12 dni. To był najgorszy okres choroby. W międzyczasie pojawiły się kolejne objawy, te mniej dokuczliwe jak utrata smaku, po uciążliwy suchy kaszel. Po kilku dniach od wystąpienia objawów lekarz rodzinny zlecił mi wykonanie testu w postaci wymazu z nosa. Wynik był pozytywny.

Choroba w moim przypadku przebiega w sposób ciężki, choć całe szczęście bez udziału białego personelu. W przypadku tej choroby głównie obserwuje się swój stan i leczy występujące objawy. Dotąd mam problemy związane z osłabieniem organizmu, każda czynność to wyzwanie. Miałem kiedyś ostre zapalenie płuc, które trwało lekko ponad 2 tygodnie, ta choroba trzyma mnie już czwarty tydzień.

Jeżeli miałbym komuś coś życzyć, to jej przejścia — lekko bądź bezobjawowo. Każdy organizm przechodzić ją może inaczej, ja w wieku 41 lat przeszedłem to ciężko. Cieszę się, że padają informacje, że szczepionka na covid będzie już w przyszłym roku. Rozumiem osoby, które mają wątpliwości co do szybkich testów tej szczepionki, ale warto wiedzieć, że skuteczność szczepionki przeciwko wirusowi grypy wynosi do 80%, skuteczność szczepionki przeciwko Covid wskazywana jest na 90%. Każdy z nas będzie miał wybór, ja z niego po moich przejściach skorzystam i wiem, że się zaszczepię. Myślę, że te tysiące zmarłych Polaków, gdyby miały wybór, też by się zaszczepiły. To straszna choroba i nie wolno jej bagatelizować. Każdemu życzę dużo zdrowia.

Ireneusz Dzienisiewicz
Koronawirus „dopadł” mnie w połowie października. Dokładnie w sobotę (16) zacząłem źle się czuć. Były to typowe objawy przeziębienia. Pojawiły się dreszcze, kaszel, lekka gorączka. W związku z tymi objawami postanowiłem nie wychodzić na zewnątrz oraz całkowicie ograniczyć kontakty z innymi ludźmi. Po kilku dniach dowiedziałem się, że miałem kontakt osobą pozytywną i wtedy dostałem od lekarza rodzinnego skierowanie na test. Wynik był pozytywny, więc zostałem objęty izolacją, na której przebywałem do 1 listopada włącznie.

Na tle innych objawowych osób, chorobę przeszedłem stosunkowo lekko. Objawy występowały u mnie przez 12 dni. Oprócz jednej nocy z dreszczami i jednego dnia z silnym bólem głowy nie miałem poważniejszych problemów. Przez cały czas trwania choroby towarzyszyło mi uczucie osłabienia. Teraz, dwa tygodnie po wyleczeniu, mam zamiar zbadać swoje płuca oraz udać się na konsultację kardiologiczną.

Zachęcam wszystkich do poważnego potraktowania tego wirusa. Jego przebieg jest uciążliwy i długotrwały. Mimo że potraktował mnie lekko, to wciąż nie odzyskałem pełni sił.

Anna Wojciechowska
Zaczęło się lekkim przeziębieniem, dreszczami. Postanowiłam wykorzystać weekend do wyleczenia się z tych dolegliwości. Piątek, sobota w łóżku — aspiryna, miód, cytryna. Niedziela jak zwykle przygotowania do tygodnia pracy. W poniedziałek już miałam trudności ze wstaniem. Gorączka i uporczywy kaszel. Zadzwoniłam do lekarza pierwszego kontaktu. Z wywiadu nie wynikało, że to jest Covid. Nie miałam kontaktu z żadną osobą chorą. Bardzo przestrzegałam wszystkich obowiązujących zasad. Byłam przekonana, że to zwykle przeziębienie.

O test poprosiłam sama w 5. dniu choroby. Potwierdzono zakażenie wirusem. Było coraz gorzej. Nie będę opisywać przebiegu choroby. Temperatura osłabia organizm. Jesteś jak w letargu. Kaszel nie pozwala zasnąć. Najbardziej dokuczliwe jest totalne osłabienie, brak siły, brak wydolności. Najmniejsza czynność wymaga ogromnego wysiłku. Kompletny brak łaknienia i pragnienia. Tylko ten, kto rzeczywiście to przejdzie, to wie, o czym mówię.

Jesteśmy z mężem w trakcie odosobnienia. Niestety, mąż zaraził się ode mnie i przechodzi to znacznie gorzej ode mnie. Otrzymujemy olbrzymie wsparcie od rodziny, przyjaciół i znajomych. Stosujemy się do wszystkich zaleceń i wymogów. Na pewno będziemy potrzebowali jeszcze długiego czasu, aby powrócić do stanu i kondycji sprzed choroby. Od początku wierzyłam i teraz jestem już przeświadczona o tym, że wirus istnieje i jest bardzo niebezpieczny.

Proszę wszystkich o zabezpieczanie się przed wirusem. Maseczki na pewno nie są przyjemne, ale jeżeli nie zależy Państwu na własnym zdrowiu, to proszę pomyśleć o najbliższych. Ja przechodzę to bardzo ciężko. Nie życzę tego nikomu. Jest to naprawdę bardzo traumatyczne dla osoby chorej i dla rodziny. Będziecie leżeć sami w domu. Będziecie musieli sami sobie pomoc, bo nikt nie będzie mógł was odwiedzić, żeby Wam pomóc. Nie będziecie mieli siły na zrobienie szklanki herbaty i na cokolwiek innego. Będziecie bali się samotności i wrażenia, że pomoc może nie nadejść w czas. Traci się poczucie czasu.

Bardzo dziękuję wszystkim za pomoc. To niesłychanie ważne. Człowiek czuje się w takiej sytuacji bardzo zagubiony i samotny. Łzy lecą, jak otwierasz drzwi i znajdujesz ciepły posiłek, torby z zakupami, wykupione leki. To jest tak bardzo ważne. Pozdrawiam wszystkich i błagam — uważajcie na siebie.

(Szymaszko Renata)

17 komentarzy

napisz komentarz

  • Z dedykacją p. Karpieni:”Poglądy niektórych celebrytów pretendują do tytułu Bzdur Roku. – Oni mają przemożną potrzebę, aby zaistnieć. Choćby przez wygłaszanie absurdów. Jako lekarz mówię stanowcze “nie” dla celebrytyzacji pseudomedycyny – komentuje dr Łukasz Durajski. “

  • Ale ludzie jesteście żywi! W Castoramie w Ełku pracownicy chorzy przychodzą do pracy bo się dobrze czują, ale nie mają smaku i zapachu! Żenada, a dyr sobie z tego nic nie robi! Nie chodźcie tam!

  • Przecież radny Karpienia nie wierzył w pandemię i wirusa. Założył nawet grupę. Czyżby teraz zmienił zdanie. Takich właśnie mamy radnych. Chorągiewki na wietrze

  • Po tym artykule z niekłamaną przyjemnością przeczytałam jeszcze raz na Waszym portalu wywiad z p. Karpienią z 27 .09. Można się uśmiać albo raczej współczuć, coś jak brednie Edyty Górniak. Szok, p. Piotr przekonał się, że Covid jednak jest i równo trzepie.

  • To jestem ciekawy jak jedna o sobą z tych radnych podpisała poparcie za strajkiem kobiet jak była w izolacji. Czyli miała kontakty z innymi osobami

  • Pan karpienia to nawet grupę na fb założył: protest przeciwko polityce covid. Teraz juz jest to grupa prywatna. Nawolywanie do nienoszenia maseczek, mówienie, że to sciema, zwykłe przeziębienie, nic strasznego i groźnego. Karma wraca. Zdrowia dla wszystkich

    • Tak nie można… każdy, ale to każdy z nas powinien współczuć… przynajmniej. Każdy z nas może znaleźć się w takiej samej sytuacji, bo choroba jest nieobliczalna, czai się wszędzie, a my jej nie widzimy. Jest też na tyle niesprawiedliwa, że razi na oślep… zło czy dobro czynione nie ma tu znaczenia. Bądźmy sobie zawsze bliscy, nie życzmy nikomu najgorzej, nie traktujmy pogardą. Jesteśmy przecież tylko ludźmi!